Niestety, nie dość że mój aparat już coraz gorzej się sprawuje, to jeszcze blogspot pogarsza jakość zdjęć, także nie mogę być w pełni zadowolona z efektu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ''sesja''. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ''sesja''. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 września 2015
W ostatni weekend lata
Zdjęcia miały być zrobione dużo wcześniej, ale ciągle czegoś mi brakowało. Czasu, natchnienia, kapelusza czy też fotografa. Fotograf oczywiście najważniejszy, a z bratem widuję się już tylko co dwa tygodnie. Ale udało nam się dziś wybrać na krótką przejażdżkę w upatrzone miejsce (niestety, nie mamy starych wiatraków), a nawet czekała nas tam niespodzianka - nieopodal odkryliśmy piękny brzozowy lasek.
Niestety, nie dość że mój aparat już coraz gorzej się sprawuje, to jeszcze blogspot pogarsza jakość zdjęć, także nie mogę być w pełni zadowolona z efektu.
Niestety, nie dość że mój aparat już coraz gorzej się sprawuje, to jeszcze blogspot pogarsza jakość zdjęć, także nie mogę być w pełni zadowolona z efektu.
wtorek, 14 lipca 2015
Rocznicowa sesja
Tak, dziś mijają cztery lata mojej zabawy w blogowanie.
Nie mam żadnych założeń, ambicji czy planów zarobkowych związanych z tą wirtualną przestrzenią. Nie liczę obserwatorów i wejść, nie sprzężyłam bloga z fejsbukiem ani nie założyłam instagrama.
Mam za to sporą radochę z udanych sesji na bloga, cieszy mnie zainteresowanie chociażby garstki osób (ukłon w stronę moich obserwatorów). Ten blog ma być zbiorem dobrych i miłych dla oka osób, zdarzeń, rzeczy z mojego życia. Ten blog to taki lukier na moją duszę.
Przepraszam, że czasem znikam i prowadzę blog nieregularnie, ale nie lubię pokazywać tu swojego smutnego oblicza i zawsze czekam, aż przejdzie mi zły nastrój. Nie jestem zwolenniczką wirtualnego rozdrapywania swoich ran, liżę je w samotności.
Tym, którzy są ze mną od samego początku i jeszcze im się nie znudziłam, dedykuję tę sesję na kolorowej łące znalezionej w trakcie moich rowerowych tułaczek po bezdrożach.
Nie mam żadnych założeń, ambicji czy planów zarobkowych związanych z tą wirtualną przestrzenią. Nie liczę obserwatorów i wejść, nie sprzężyłam bloga z fejsbukiem ani nie założyłam instagrama.
Mam za to sporą radochę z udanych sesji na bloga, cieszy mnie zainteresowanie chociażby garstki osób (ukłon w stronę moich obserwatorów). Ten blog ma być zbiorem dobrych i miłych dla oka osób, zdarzeń, rzeczy z mojego życia. Ten blog to taki lukier na moją duszę.
Przepraszam, że czasem znikam i prowadzę blog nieregularnie, ale nie lubię pokazywać tu swojego smutnego oblicza i zawsze czekam, aż przejdzie mi zły nastrój. Nie jestem zwolenniczką wirtualnego rozdrapywania swoich ran, liżę je w samotności.
Tym, którzy są ze mną od samego początku i jeszcze im się nie znudziłam, dedykuję tę sesję na kolorowej łące znalezionej w trakcie moich rowerowych tułaczek po bezdrożach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)