Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home sweet home. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home sweet home. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 września 2015

Trzy (tanie) rzeczy dla domu III

Jak jesień - to wrzosy, ale te tradycyjne trochę mnie już nudzą. Wypatrzyłam dziś takie fioletowo-żółto-zielone, ale nie do końca widać ich urok, chociaż podkręciłam kolor zdjęć:
Bricomarche - 2,85zł za sztukę


Niedawno kupiłam sobie inny emaliowany garnuszek, ale ten tak mi się podobał, że nie mogłam mu się oprzeć. Kolorystycznie pasuje idealnie do mojej kuchni:
lokalny sklep - 16zł


Chwyciłam tę oldskulową bawełnianą poszewkę niewiele myśląc - teraz zastanawiam się, do czego mi pasuje, ale podoba mi się niezmiennie:
Biedronka - 9,99zł


czwartek, 20 sierpnia 2015

Trzy (tanie) rzeczy dla domu II

Wiadomo, pojęcie taniości jest względne, stąd ujęłam ten wyraz w nawias.
Wszystkie prezentowane przedmioty są kupowane na bieżąco, zatem prawdopodobnie dostępne w sklepach.
Co prawda już drugi rok z rzędu obiecuję sobie, że pójdę w ślady Reni i pobuszuję na targowisku rzeczy używanych, ale ciągle coś staje na przeszkodzie. W te wakacje były to pały, a targowisko jest tak daleko...
Zdołałam jednak wypatrzyć co nieco w klimatyzowanych wnętrzach, tak przy okazji.


 Napis na "płótnie" naciągniętym na ramkę - Pepco 8zł.


 Tak, wiem, mam już za dużo kubków... lokalny supermarket (www.smart-kitchen.pl) 8zł



Ujęły mnie retro czarem - Jysk 15zł

czwartek, 30 lipca 2015

Trzy tanie rzeczy dla domu

Przede wszystkim psia (no dobra, czasem kocia) poducha ze zdejmowanym poszyciem, które można prać w pralce. TkMaxx zaskoczył mnie ceną - 44zł (z początkowej 129zł) za wielkie legowisko 90x60 (na zdjęciu), a 26zł za małe. Jedyny minus to ograniczony wybór kolorystyczny - były jeszcze tylko jaskrawozielone.


Do Netto zaglądam rzadko, ale nigdy nie wychodzę z pustymi rękami. Tym razem z przyjemnością oglądałam metalowe i drewniane dekoracje. Wybrałam wiaderko za 9,99 zł. (były jeszcze kanki i konewki), które tymczasowo robi za pojemnik na owoce, ale już widzę w nim bukiet owsa.

 I drewniane serce z napisem "Nie ma jak w domu" za 5,99 zł. Były jeszcze tylko różowe i generalnie większość drewnianych dekoracji ograniczała się do takich barw plus pastelowa zieleń.



czwartek, 2 lipca 2015

M

Wielka metalowa litera M była moim przeznaczeniem - "czekała" na mnie w częstochowskim TKMaxx-ie dwa miesiące. 
Sukienkę firmy Mint&Berry wzięłam przy okazji - skusił mnie tartan w moich ulubionych kolorach i mięciutka bawełna.
Mebel widoczny na zdjęciu zdobyłam dzięki Dziurce i uważam za jeden z najładniejszych kawałków naszego domu. Tylko nie mam co do niego włożyć...






niedziela, 21 czerwca 2015

Meble młodzieżowe na lata - wybraliśmy!

O tym, że zamierzamy kupić zestaw mebli dla naszego dziewięciolatka, pisałam tutaj.
Podałam wówczas trzy opcje do naszego wyboru, w różnych cenach i , jak się okazało dzięki Waszym komentarzom, o różnej jakości. Ostatecznie wybraliśmy cztery elementy z zestawu Vox.
Pokój został przemalowany i umeblowany już w grudniu, ale daliśmy sobie czas na wypróbowanie nowych elementów, żeby nasza opinia była obiektywna.
W porównaniu do poprzedniego wystroju, nowy jest już trochę poważniejszy, a kolor zastosowaliśmy w dodatkach. Ma być ich z czasem więcej - pomarańczowych i niebieskich.
Na początek słowo o łóżku. Mąż dosyć narzekał przy jego montowaniu, miał trudny dostęp do śrub w trakcie skręcania. Jest ono dosyć wysokie, ponieważ wchodzi w rachubę szuflada lub drugie, wysuwane miejsce do spania w dolnej części. W naszym przypadku żadna z opcji nie wchodzi w rachubę ze względu na brak miejsca. Szuflada byłaby mile widziana, ale okazała się zbędna, bo pozostałe elementy zestawu są bardzo pakowne.
Najbardziej jestem zadowolona z podwyższonych boków, dzięki nim dziecko nie przyciska się we śnie do zimnych ścian i też nie niszczy ich.


Kontenery biurka zdają się nie mieć tylnych ścianek, takie przepastne! Nadstawka pomieści mnóstwo książek i bibelotów. Biurko nie jest przystosowane do komputera stacjonarnego, nie ma szuflady na klawiaturę. Trochę szkoda, bo z czasem zamierzamy wstawić tu Maćkowi nasz komputer, ale przecież brak szuflady nie stanowi przeszkody.


Filcowe organizery stanowią niejakie ryzyko, że znajdzie się w nich wszystko, co potrzebne i niepotrzebne (Maciek wrzuca tu co popadnie). W dziurki w płycie można sobie coś powtykać dla ozdoby albo przewlec kolorową włóczkę.


Myszka z Ikei i dziergany misiek pasowały mi kolorystycznie.





Blat biurka okazał się bardzo wytrzymały. Kiedy spadł na niego z półki najcięższy z kolekcji minerałów Maćka, pozostał ślad w postaci zaledwie kropki. 


Póki co, dokupiliśmy ozdobne nakładki, żeby jakoś ożywić gładkość szafy i szafki, ale nastolatek zawsze może je zdjąć i poczuć się poważniej.
Meble mają możliwość dwojakiego montowania frontów - białą lub szarą stroną na zewnątrz, więc ten układ też możemy z czasem zmienić.


Denerwujące są rzutki na magnesy - strasznie hałasują w czasie grania, huk jest nieznośny i może dlatego Maciek nie używa ich często, wydatek okazał się niezbyt trafny.


Cena szafy wzrosla, gdy okazało się, że w regularnej cenie posiada tylko dwie półki, a pozostałe dwie trzeba sobie dokupić. Nie byłam zachwycona tym małym "oszustwem". Nie wyobrażam sobie tego wnętrza z dwiema półkami.


Zamknięte szafki nie pomieściły wszystkich "skarbów" Maćka. Żeby zachować porządek, kupiliśmy mu przezroczyste plastikowe pudełka - od razu widzi, co w nich ma i nie potrzebuje nic otwierać ani nigdzie zaglądać, robiąc przy tym bałagan.


Do tej pory jesteśmy bardzo zadowoleni z użytkowania mebli Vox, nie dopatrzyliśmy się żadnych usterek. Jedyna ich wada to cena ;-)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Reklamacja mebli w Ikea - jak nam poszło?



Meble w naszym domu miały być w spokojnych, uniwersalnych kolorach. I są…prawie wszystkie białe, tak się zdarzyło. Polecam – w ogóle nie widać kurzu! W łazience natomiast żadnych plam z pasty i zacieków z samej wody.
No właśnie – zestaw mebli łazienkowych Hemnes całkiem mnie zadowalał, póki po dwóch latach użytkowania ich przez dwie osoby (okresowo przez trzy) nie zauważyłam pęknięć i łuszczenia się forniru. I to w miejscach, które nie były narażone bezpośrednio na wodę, a tylko na samą wilgoć.
Pobłogosławiłam swoją kartę Ikea, bo przecież nie zachowałam paragonu sprzed dwóch lat, zresztą paragony z Ikea są bardzo blade i nie wytrzymują presji czasu. Okazało się, że nie musimy demontować mebli i wozić ich do oceny, bowiem ekipa firmowa sama do nas przyjedzie (100km w jedną stronę). Przyjechali w dokładnie umówiony dzień i na określoną przez  nas godzinę. Zrobili zdjęcia, a po dwóch dniach otrzymaliśmy sms z akceptacją reklamacji. Mogliśmy wymienić wadliwe meble na identyczny zestaw lub na inny wybrany.
W Ikea wyboru wielkiego nie ma, postanowiliśmy jednak tym razem zaszaleć z kolorem i wybraliśmy zestaw God Morgon w ciemnym turkusie. Ponieważ zdecydowaliśmy się na szerszą szafkę pod umywalkę, wymieniono nam też samą umywalkę. A ponieważ jedynym nie pasującym elementem była w tym momencie szafka narożna, tę też przywieziono nam nową do kompletu. Dopłaciliśmy tylko za wybrany zestaw mebli ekipie, która przywiozła i zamontowała je. Rozmontowaniem starego zestawu zajął się mój mąż, z czystej uprzejmości, choć to też należało do obowiązków ekipy. I dobrze się stało, bowiem panowie okazali się strasznie powolni w swojej pracy, być może ze względu na swoją zegarmistrzowską precyzję. Jeden pan zaglądał nawet do wywierconych dziurek – a nuż coś się w nich ukryło niepożądanego?
Zamontowanie trzech elementów (szafka narożna, szafka pod umywalkę i umywalka) zajęło im… trzy godziny! Kran i lustro z oświetleniem wziął na siebie mąż, w przeciwnym razie nie rozstalibyśmy się z panami aż do północy.
Nowe meble wizualnie bardziej mi się podobają, jednak widać na nich momentalnie bryzgi z beztroskiej toalety mojego syna. Szklana półka i lustro są umieszczone niżej niż poprzednie, więc mogłabym je czyścić co drugi dzień. W tej kwestii zaszkodziłam sobie, ale generalnie jestem bardzo zadowolona z tak eleganckiego załatwienia sprawy przez Ikea. Zapunktowali u mnie i nadal będę tam kupować, chociaż szufelki na śmieci mają koszmarne…





piątek, 7 listopada 2014

Mebel i bibeloty / A piece of furniture and knick-knacks

... czyli co ostatnio zawitało w naszym domu.
Tak jak planowałam, na fali w wiatrołapie zawisł stateczek.

As I'd planned, I put a little ship on the wall in the hall.


 Szkliwiony tryptyk na ścianę w salonie przywieźliśmy ze Święta Dyni:

The triptych in the living room comes from the Pumpkin's Festival:


Nie mogłam zostawić białego kota w Sukiennicach. Dotrzymuje towarzystwa rudemu, ale zerka chciwie na jego mysz. Kot z Zakopanego i kot z Krakowa. 

The white kitten was brought from my trip to Cracow to keep the red one company.
 


Jeszcze tylko dwa zdjęcia i galeria będzie pełna.

Two pictures more and my little gallery will be finished.
 

Komoda udaje kredens i prezentuje pamiątkę po babci mojego męża.

The chest of drawers is supposed to pretend a cupboard and presents the memento from my husban'd grandma.


środa, 8 października 2014

Wybieramy meble młodzieżowe na lata / Furniture for teens

Maciek ma dopiero 8 lat, ale już wybieramy dla niego meble typowo młodzieżowe. Dlaczego? Muszą mu starczyć na wiele lat, a wiadomo, że nastolatek ma inne gusta niż taki mały szkolniak. Kiedy Maciek usłyszał, że meble mają wytrzymać aż do momentu jego wyprowadzki z domu, był bardzo zdziwiony, o czym mówimy, bo przecież w jego przeświadczeniu będzie mieszkał z rodzicami zawsze!
Pozwoliłam mu mieć znaczny udział w wyborze mebli (chociaż do tej pory nie mogę patrzeć na kolor ścian wybrany przez niego), ale ostateczne słowo należy do rodziców. Obejrzeliśmy mnóstwo stron firm oferujących zestawy młodzieżowe i wybraliśmy trzy typy, aby ostatecznie wybrać ten jedyny.

Firma Black red White, zestaw Indiana.
Byłam zdziwiona, że Maćkowi spodobały się takie meble, ale nie ukrywam, że mnie także.
Nie sądzę jednak, aby nastolatek nadal był z nich zadowolony. Plusem są w miarę przystępne ceny, np. biurko 589zł, tyle samo łóżko (bez materaca).

Styl-meble 24, zestaw Mobi
Sklep oferuje taki wybór mebli, że aż trochę mnie to zniechęca, bo zaraz rodzi się w mojej głowie podejrzenie, że pójście w ilość oznacza zaniechanie jakości. Ceny trochę niższe od poprzednich, np. biurko 360zł, łóżko 627zł. Właśnie to łózko zwróciło naszą uwagę, ma ciekawe schowki na skarby i szufladę. Problemem jest kolor - to nie niebieski, tylko turkus, za jaskrawy trochę.

Vox, zestaw Smart
Te meble są wizualnie idealne dla Maćka- konstruktora z zamiłowania. Jako jedyne z prezentowanych mebli mają możliwość metamorfoz, dzięki kolorowym nakładkom magnetycznym na fronty (zresztą już same fronty można przykręcić białą lub szarą stroną na zewnątrz) czy niciom przewlekanym przez wywiercone otwory. Samo biurko może być prostą deską zamontowaną między np. szafą a regałem  lub wypasionym meblem z dwoma kontenerkami, regałem i tablicą nad nim. Jedyna wada produktu - cena! Najbardziej wypasiona wersja biurka z regałem to wydatek 2000zł. Łóżko bez materaca 699zł.
Dodam, że obejrzeliśmy ten ostatni zestaw u nas w miasteczku i zrobiło na nas wrażenie wykonanie oraz jakość mebla.

poniedziałek, 15 września 2014

Sobota / The Saturday

Rankiem zastałam taką oto biżuterię na naszej bramie.
  The necklace I saw first in the morning. Just on our gate.


 W lesie było tego znacznie więcej, i to nie z uroczymi kropelkami, ale z bojowymi pająkami. Co krok natykaliśmy się na te pułapki, aż dla Maćka ta wyprawa stała się horrorem.


  There were some webs in the forest too, but this time with no lovely drops but brave spiders. Maciek was really scared!



 I jak na złość grzybów nazbieraliśmy tyle co na lekarstwo. Najwyraźniej wielu wstało znacznie wcześniej od nas...


 And we didn't pick many mushrooms, apparently someone had been faster.




 Po południu poprawiliśmy sobie humor na Jarmarku Franciszkańskim. Właściwie to ja sobie poprawiłam, bo mąż prowadził ;-)
 In the afternoon we spent some nice moments at a fair.




W domu została kolejna plastikowa rekonwalescentka. 
 And our poor puppy stayed at home, quite sick after sterilization.

Biedulka, obraziła się na mnie i długo po zabiegu siadała do mnie tyłem gdy oferowałam jej jedzenie lub picie.
 Every time I offered her something to drink or eat, she sat like this. She was offended with me!

 
  Tego dnia dostarczono mi pierwszą porcję wina z dzikiej róży. Zbiór owoców - ja, produkcja - bratanek. Już mi niestraszne długie i chłodne jesienne wieczory.
 I tym pozytywnym akcentem kończę relację z naszej soboty.
On this day I was given the first part of the wild rose wine. I'd picked the fruit and my nephew had made the wine for me. I'm not afraid of long and cold autumn evenings anymore!

sobota, 30 sierpnia 2014

Zamiast lamperii / A kind of dado

Przyznam, że po zeszłorocznej imprezie urodzinowej Maćka zaczęłam zastanawiać się, jak często przyjdzie nam odświeżać ściany w wiatrołapie i na klatce schodowej. Zastanawiałam się jak rozwiązać problem tych łapek, których błyskawicznie przybywało, zwłaszcza wzdłuż schodów. Nie chciałam inwestować w nic drogiego, bo drogie musi długo służyć, a ja lubię zmiany w wystroju wnętrz.
Dzięki zbiegowi okoliczności czyli remontowi u teściów znalazłam rozwiązanie - gips. Materiał tani, położenie trochę droższe, a usunięcie (w razie czego) łatwe. Pan roztarł mi ten gips po ścianach nieregularnie, a że zostało nam dużo farby, mogliśmy pomalować go na taki sam kolor jak poprzednio i dzięki temu niebieski gips spotyka niebieską ścianę tak, jak morze styka się z niebem. W każdym razie moja wyobraźnia działa... Pan nie miał wyobraźni, nie rozumiał czemu nie chcę gipsu po sam sufit.
Projektownia V+G wycięła dla mnie dwie mewy. Opisałam pani Irinie fragment klatki schodowej z zegarem, a ona stworzyła dokładnie takie ptaki, o jakie mi chodziło. Myślę, że w wiatrołapie zawiśnie niedługo na fali mały statek.


After my son's birthday party last year I was worried to see so many dirty and oily spots on the walls, especially on the staircase. I wanted to have walls easy to clean. I found a man who made for me a kind of dado, but the material used for it is not an oil paint but plaster. The men made irregular shapes imitating waves because I wanted to have the walls looking like the sea meets the sky.
Then I asked Projektownia V+G to cut out wooden seagulls for me and they did it exactly as I wanted.
And I think some day I'll have also a small ship on the wave below.





wtorek, 1 kwietnia 2014

Minął marzec / Bits of the March

 Zejść w sobotni poranek na dół i zobaczyć taki widok - bezcenne!
Priceless moments of Saturday morning.

  Jeden z urodzinowych prezencików idealnie wkomponował mi się w stół.
One of my birthday gifts perfectly matches the table.

 Świeczki na torcie musiałam zapalić sobie sama.
I had to light the candles myself.
 "Szalone nożyczki" widziałam po raz drugi - polecam!
I've seen this play twice - worth it!.

 Pani rzadko zniża się do poziomu pieska, stąd ta błogość.
 I rarely sit on the floor, but she loves it.

A tu rekonwalescentka po sterylizacji i z zapaleniem uszu. Obraz nędzy i rozpaczy. Zyskała przydomki "Satelita" i "Garkotłuk". Swój "garnek" roztrzaskała dokładnie w dzień zdjęcia szwów.
 My poor baby after sterilization and with ears infection.
 
 Tato przywiózl i wręczył wcześniej urodzinowy prezent. Pierwsza rundka po salonie, a nazajutrz całe 3km do babci.
The early birthday gift. First ride across the sitting room.

 Mąż dzielnie podjął się przemalowania sypialni. Jeszcze kilka szlifów i będzie prawie jak chciałam.
My hubby's redecorated the bedroom. When I add a few details, it'll be almost perfect.

W końcu zaczęłam się ruszać. Rower i bieganie w mojej uroczej koszulce.
I've started cycling and jogging (here in my favourite top). At last!