sobota, 8 października 2011

Still walking / Nadal spacerujemy


Tak sobie dziś wyglądaliśmy wędrując tradycyjnie do babci w celu pożarcia domowego rosołku i ciasta. Niech Was nie zmyli piękne słoneczko – było 12º C i nawet pokropiło nam na głowy, ale będzie gorzej, więc póki co uskuteczniamy jeszcze spacery. Cyknęliśmy sobie zdjęcia nawzajem i coś tam na nich widać, a większość nie, ale wszystkie elementy jeszcze się tu powtórzą, a na pewno buty, które niedawno nabyłam i jestem bardzo zadowolona – dobrze wykonane i wygodne, a cena więcej niż przystępna. Tylko zatoki mi przewiało straszliwie, czapki z piwnicy czas wyjąć.
This is what we wore today while walking to my mother’s in order to devour the home-made chicken soup and delicious cake, just like we do every Saturday. Don’t be deceived by the sunshine, it was 12º C and it rained a little bit from time to time.
I know the picture doesn’t show the details of our outfits, but for sure they’ll be shown here once again some other time. The boots are new in my wardrobe and I’m glad I’ve bought them as they are cheap and comfortable. 
shoes - the Net/ biker jacket, jeans - thrifted/ scarf - nn/ bag - Vila
Ciapa i Bucek urosły, oj urosły. I nikt ich nie chce!
Softie and Boor have grown up. They haven’t got new owners yet.

And the winner is... / Bon wędruje do...


Nadeszła wiekopomna chwila, czyli losowanie zwycięzcy mojego pierwszego giveaway, a raczej „podaj dalej”. W tym celu posłużyłam się własną prywatną sierotką (właściwie półsierotą unijną ;-)) i kielichem do wina. Ta daam!  Gusię  proszę o podanie adresu do wysyłki bonu na mój adres smolnikowa@gmail.com. Wyznam szczerze, że parę miesięcy temu wygranie tego bonu było bodźcem do założenia sobie własnego bloga, do czego zachęcam i Gusię.

piątek, 7 października 2011

My first giveaway / Komu, komu?


Dawno, dawno temu wygrałam u Pauliny bon na 100zł do wykorzystania w sklepie Schaffashoes. Długo przeglądałam buty i nawet miałam upatrzone trzewiczki, ale sprzątnięto mi je sprzed nosa. Termin wykorzystania bonu mija 31 grudnia, a ja coś czuję, że nic dla siebie w sklepie nie znajdę. Pomyślałam więc, że mogłabym oddać bon komuś, kto zrobi z niego użytek. Jest ktoś chętny? To poproszę komentarz z adresem mailowym.


wtorek, 4 października 2011

It's hard to be pretty / Niełatwo być piekną


Ten post jest odpowiedzią na wszystkie mile widziane komentarze pod poprzednim postem. Bardzo dziękuję dziewczynom za pochwały, konstruktywną krytykę i rady, zwłaszcza Stylioki. Niestety, na nic się te rady przydadzą, i już śpieszę wyjaśnić dlaczego.
Nie wszystko, co wskazane w upiększaniu się, jest dla mnie osiągalne, wykonalne czy po prostu rozsądne. Doskonale wiem, że w okularach oczy krótkowidza giną i wskazany jest mocny makijaż, którego ja nie mogę nosić ze względu na wrażliwe oczy. Męczą je dostatecznie szkła kontaktowe, a już pełen makijaż to katorga, dlatego pozwalam sobie na niego może dwa razy do roku. Na zakup dobrych kosmetyków hipoalergicznych musiałabym wydać krocie, a do tego wypadałoby umieć się nimi posługiwać. Uważam, że nie tylko trzeba trenować makijaż, ale jeszcze mieć do tego smykałkę, zupełnie jak do malowania obrazów – pewne techniki można wyćwiczyć, ale bez talentu ani rusz. Nie trudno się oszpecić, lepiej więc się powstrzymać.
Co do fryzury, znam swoje włosy doskonale. Cienkie, słabe, wywijające się i ze wszystkich włosowych nieszczęść tylko bez łupieżu. Farbowanie i prostowanie to zabiegi, które błyskawicznie pozostawiłyby mnie łysą.  
Inna rzecz, że z wymuskanym makijażem czułabym się jak w masce, a z każdym włosem ułożonym w odpowiednią stronę nie byłabym po prostu sobą. Poza tym, wolę pospać rano dłużej i nie martwić się, że pan inkasent z Miejskich Wodociągów i Kanalizacji zobaczy mnie rozczochraną i bez makijażu.
Żeby nie było tak bez zdjęcia, to pokazuję rzeczy, które dziś nosiłam do dżinsów. Fotografa brak.
This post is the answer to the comments from the previous post. Thanks, girls, but I can’t follow your make-up and hairdo tips, as I’m allergic to cosmetics and my hair is too poor for coloring and straightening. Moreover, I prefer to be natural.
And below today’s stuff that I wore with jeans. My photographer’s gone.
tee, vest - thrifted, scarf - F&F
shoes - Dr Cringles (sooo comfy!)

poniedziałek, 3 października 2011

Classy swot / Stylowy kujon


Reakcje mojej kochanej rodziny na widok mnie w nowych okularach:
Siostra: Faktycznie, na brzydulę się zrobiłaś.
Mama: Coś ty sobie takie sowie okulary kupiła?
Brat: Oooo! Wyglądasz… niekobieco, ale stylowo.
W pracy mój widok w okularach był nie lada zaskoczeniem, ale czy zmiana wyszła mi na dobre czy na złe, mogłam wyczytać jedynie z wyrazu twarzy. Różnie czytałam…
A Wy co sądzicie?

My dear family reacted like this:
Sister: Oh, indeed , you look like  an ugly Betty.
Mum:Why did you buy an owl glasses?
Brother: Wow! You don’t look womanly, but at least classy.
There were different people’s reactions at my work place, I could read from the faces. What do you think?


wollen skirt, shoes - thrifted, belt - sh, blouse - F&F, pendant - New Yorker, glasses - Kappa

  Torby nie używam na co dzień, jedynie na wypady na basen, ale wiernie mi służy i jest taka jesienna. O ile dobrze widzę, że ma wzór liści dębu ;-D
I use the bag only while going to the swimming pool. It’s an autumn bag, because there are oak leaves on it. Are there? I just can’t see clearly ;-D
bag - Vila
Byłabym zapomniała. Ostatnio miałam przyjemność zajrzeć do osławionego TK Maxx. Jak to stwierdziła Aśka, to faktycznie wygląda jak wielki lumpeks, tyle że z mocno przesadzonymi cenami. A może ja trafiłam do wyjątkowo kiepskiego Tk Maxx, skoro mnie tak bardzo rozczarował? Zaraz pojechałam do niezawodnego Tesco i zakupiłam bordową bluzkę. Jakże się cieszę, że kolor bordo i zieleń wracają na sklepowe półki!


 

niedziela, 2 października 2011

New glasses / Nowe patrzałki

glasses - Kappa
Muszę się w końcu przyznać do faktu, że jestem krótkowidzem, i to takim z prawdziwego zdarzenia. Od razu przyznam się też, że nigdy nie nosiłam okularów dłużej niż jeden dzień, i to z dala od ludzkich oczu. Od 10 lat  potrzebuję stałego wsparcia w postaci okularów, ale ja uparcie trwam przy szkłach kontaktowych, zakładając okulary jedynie wieczorem. Postanowiłam się przełamać i zacząć nosić patrzałki także wychodząc z domu. W tym celu zainwestowałam w nowe oprawki, a że modne to tak przy okazji, po prostu takie mi się podobają i już. Ledwie je zakupiłam, zobaczyłam podobne tutaj.
Jako że jestem łasa na detale, bardzo podoba mi się etui i nawet czerwona ściereczka. Mam nadzieję, że okulary będą mi służyć także poza domem. Wkrótce się Wam w nich pokażę.
I jeszcze kilka dowodów na to, że jesień naprawdę przyszła.

I must confess I'm shortsighted, truly and deeply shortsighted. I've been wearing contact lenses for ten years, stubbornly avoiding glasses. I think it's time to show people my "different" face, hence I've bought a pair of new glasses, similar to those shown here. I hope I'll be brave enough to wear them among crowds. Such a great change!
And below a few evidences that autumn is here.