niedziela, 4 maja 2014

Znów bezdroża / Unbeaten tracks

Pogoda w ten weekend nas nie rozpieszczała, dlatego skwapliwie skorzystaliśmy z dzisiejszego słońca i wzięliśmy znów rowery do galopu. Oraz psa, który prawdopodobnie w poprzednim życiu biegał w zaprzęgu, bo siłę ma niesamowitą i wolę parcia naprzód. Problem w tym, że Lula - przyjaciel wszystkich ludzi i psów - boi się tych ostatnich, dlatego najlepsze dla niej są właśnie bezdroża, gdzie brak tych wszystkich potworów ujadających zza siatek.
Słońce słońcem, ale walczyliśmy z zimnym wiatrem!

The last two days were so cold that we really enjoyed today's sunshine, although the wind was quite harsh and cool. That didn't stop us from cycling along sandy paths. Such uninhabited areas are a blessing for our Lula as she is afraid of agressive dogs barking from behind fences.






czwartek, 1 maja 2014

Ajajaj już mamy maj / The May's already here

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że wycieczka rowerowa nie uda nam się. Zwłaszcza niebo zapowiadało katastrofę czyli deszcz, a ekipa się wykruszyła z powodów wszelakich. Dobrze, że mogłam liczyć na dobrą koleżankę z pracy, która zdecydowała się szybko i nawet swoje plany przełożyła.
Przepedałowaliśmy więc 15km, żeby na chwilę usiąść nad rzeką, po czym pies i dziecko wróciły do domu wezwaną "taksówką", a mama i kumpela pedałowały z powrotem.

Despite the fact that the sky was quite cloudy and the family not much willing to be our company, we've managed to cycle 15km to the riverside. Me, my son, my good workmate and Lula - the dog. The littlest ones came back in a car and we - the strong women - cycled back.










Tym razem nie założyłam białych spodni, tylko obszarpane spodenki (nie chciało mi się obrzucić), zamszopodobną wycinankę i skórzaną bransoletkę.


wtorek, 22 kwietnia 2014

Wałesając się w białych spodniach / Hanging about in white pants

Tak, to na pewno nie był strój do szaleństw, ale nie przepadam za spędzaniem świąt przy suto zastawionym stole, dlatego w Lany Poniedziałek byłam całkiem aktywna. I trochę mokra.
 Tego dnia odwiedziłam rodzinną wioskę mojej mamy, gdzie przyroda bujniejsza niż u nas, a zabytki, niestety, marnieją w oczach.

 Wearing such an unsuitable outfit I went to visit my mum's home village. There is so much green area and many old buildings falling into ruin. Pity!

Mama mieszkała w domu pod lasem, o tam:
My mum used to live in a house by the forest, over there:


Trochę te lasy zjeździłyśmy z kuzynką na rowerach, goniąc uciekający punkt, czyli mojego dżogingującego się brata.

My and my cousin cycled through the woods, chasing my brother, who was jogging.


Wdrapałyśmy się na leśną ambonę i podziwiałyśmy pola rzepaku.
We climbed a forest tower to see the fields of rape.



Odwiedziłyśmy cmentarze, stare i nowe:
We visited graveyards,  the new and old ones: 



Marzyłyśmy o zakupie i remoncie takiego domku. Oczywiście elewację pozostawiłabym bez zmian!:

We dreamt and sighed to own such a building and a lot of money to renowate it:


I chłonęłyśmy, chłonęły magię tamtych stron!
And we absorbed as much of the magical  views as we could. 



 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Debiut / Debut

Po raz pierwszy mam na sobie białe spodnie. Serio. Dlaczego ich unikałam, to chyba nie muszę tłumaczyć. Te zachęcały ceną, a jak już je na tyłek nawlokłam, to dołożyłam płaskie obuwie, czym kompletnie dobiłam swoją sylwetkę. Jednak co do butów, to miałam nosa, bo tego dnia zamiast gościć się i raczyć herbatką (tak planowałam), wyczyniałam rozmaite rzeczy, o czym może w następnym odcinku. Białe spodnie oczywiście też były nie na miejscu..

This is my very first time in white pants. And I know that together with the flats they  make my figure quite shapeless, but on that day I had a feeling I had to put on some comfy footwear. It turned to be very busy. The white pants weren't helpful then... I'll write about it some other time.




czwartek, 10 kwietnia 2014

Kałużyści / Puddle explorers

Jaką mamy w Polsce pogodę, to chyba nikomu nie muszę opowiadać. W związku z nią zmuszona byłam przywdziać suknię, którą przewidziałam na jesień. Dodałam za to haftowany pasek, żeby nie było tak ponuro. Poleżał w szufladzie dobre dwa lata,w końcu mu się należało.

Is that autumn? Of course not, it's spring! Unfortunately, I had to put on my warmer dress as it's rainy and cold here in Poland.


 








 


czwartek, 3 kwietnia 2014

Tramwaje / The trams

Ciepła niedziela, stoimy pod kościołem uczestnicząc we mszy i jednocześnie próbując opalić twarze. Maciek pyta:
- Mamo, mogę iść zatrzymywać tramwaje?
- ???

A sunny Sunday. We are standing outside the church, taking part in the mass. Maciek's asking:
- Mom, may I go and play stopping the trams?
- ???









Tramwaje:
The trams:

źródło- Wikipedia

wtorek, 1 kwietnia 2014

Minął marzec / Bits of the March

 Zejść w sobotni poranek na dół i zobaczyć taki widok - bezcenne!
Priceless moments of Saturday morning.

  Jeden z urodzinowych prezencików idealnie wkomponował mi się w stół.
One of my birthday gifts perfectly matches the table.

 Świeczki na torcie musiałam zapalić sobie sama.
I had to light the candles myself.
 "Szalone nożyczki" widziałam po raz drugi - polecam!
I've seen this play twice - worth it!.

 Pani rzadko zniża się do poziomu pieska, stąd ta błogość.
 I rarely sit on the floor, but she loves it.

A tu rekonwalescentka po sterylizacji i z zapaleniem uszu. Obraz nędzy i rozpaczy. Zyskała przydomki "Satelita" i "Garkotłuk". Swój "garnek" roztrzaskała dokładnie w dzień zdjęcia szwów.
 My poor baby after sterilization and with ears infection.
 
 Tato przywiózl i wręczył wcześniej urodzinowy prezent. Pierwsza rundka po salonie, a nazajutrz całe 3km do babci.
The early birthday gift. First ride across the sitting room.

 Mąż dzielnie podjął się przemalowania sypialni. Jeszcze kilka szlifów i będzie prawie jak chciałam.
My hubby's redecorated the bedroom. When I add a few details, it'll be almost perfect.

W końcu zaczęłam się ruszać. Rower i bieganie w mojej uroczej koszulce.
I've started cycling and jogging (here in my favourite top). At last!