poniedziałek, 18 lipca 2011

The brown dotted dress


Zbieg okoliczności sprawił, że wiele zdjęć, które nadają się na prezentację ubioru, są zrobione we Wrocławiu! Tym razem chodzi o brązową sukienkę w kropki o kroju szmizjerki. Powinny jej towarzyszyć całkiem inne buty i torebka, a właściwie koszyk, dlatego pewnie jeszcze zamieszczę tu jej zdjęcia w odpowiedniej oprawie. Zdjęcia pochodzą jeszcze z czerwca, z bardzo upalnej wycieczki.


Once again my favourite city of Wrocław, this time the Japanese Garden. I’m wearing  the brown dotted dress which is usually accompanied by different shoes and a bag. I’ll show the dress and the accessories together some other time.




All the photos by A. Adamczyk

niedziela, 17 lipca 2011

My Sunday best and all the rest


Idąc na niedzielną mszę ludzie często starają się założyć to, co mają w szafie najlepszego i mogącego wprawić w zachwyt i pożądaną zazdrość innych, ale nie zawsze ten strój jest dopasowany do okazji. U kobiet rażą sukienki bardzo mini, głębokie dekolty, półnagie plecy; mężczyźni z kolei nierzadko demonstrują spodenki za kolano okraszone skarpetkami do adidasów. Widząc niektóre dziewczyny nie można oprzeć się wrażeniu, że przychodzą do kościoła tylko po to, aby zaprezentować najnowszy ciuch… Jak one to i ja! ;-)


Polish people in small towns and villages wear their best clothes while going to a Sunday mass. The outfits are often unsuitable, for example too short skirts, naked backs, very low-cut necklines, shorts worn by men. Sometimes I think they come to church to show their new clothes. Why should I be different? ;-)

I like the stone bench.


Isn't it a nice church?




Dinner is ready! :-)

sobota, 16 lipca 2011

The old bike and red details


Dzisiaj obrałam trochę dłuższą trasę, ale zakończyłam ją jak zwykle na wsi, gdzie mieszka moja mama i siostra, i gdzie mam nadzieję kiedyś się osiedlić.
Jeszcze dziś eksploatowałam dżinsowe spodenki, a czerwone dodatki nie miały pasować do roweru, ot taki zbieg okoliczności. Często noszę nitkową bransoletkę ze srebrną gwiazdką. Pokojowa koszulka jest stara jak rower i gdzieś już ją widziałam na modowym blogu.

Today’s bike trip was a little bit longer but I finished it as usually – in the village where my mother and my sister live and where I hope to settle down some day.
I’m not wearing the red accessories to match them my bike, it’s just a coincidence. I often put on the string bracelet with the silver star. The peaceful T-shirt is as old as my bike and I’ve seen it somewhere on a fashion blog.




My mum's berry rolls. Yummy!







My nephew's lizard came to lick my belt.
Today my sister got two puppies. I couldn't resist...

Isn't it sweet?

... and this year




Still dry...

W tym roku Wrocław powitał nas słoneczną pogodą kiedy akurat przyjechaliśmy tylko z wizytą do okulisty dziecięcego. Szkoda było od razu wracać, posiedzieliśmy przy fontannach. Maciek przez chwilę był suchy... Ponieważ zamierzaliśmy jeszcze zajrzeć do Galerii Dominikańskiej, w pierwszych sklepach z brzegu kupiliśmy mu jakąś koszulkę i gatki. Ja na tych zdjęciach mam okazję zaprezentować sukienkę, którą bardzo lubię, choć noszę rzadko. Szyta z koła, pod biustem tak obcisła, że nie trzeba stanika, bardzo w moim stylu. „Bo ty lubisz takie starocie” powiedziałaby moja siostra, zdziwiona że jeszcze ktoś nosi sukienki szyte z koła. Ja noszę!


... but not for long