piątek, 10 stycznia 2014

Migawki grudnia i stycznia

 Gdy orkan Ksawery odciął nam prąd, Maciek poradził sobie z brakiem światła dzięki swojej małej kolekcji latarek.

 To Maciek wymyślił, że w świetliku będziemy kolekcjonować ptaszki. Są na razie trzy.

 W okresie grzewczym dywan bywa zbyt gorący, zwłaszcza że Lula porosła naprawdę przyzwoitym futrem.

Nasz domek z perspektywy spacerów nad stawem.


Piegowate paznokcie i lektura grudnia - "Anioł w kapeluszu" Moniki Szwaji. Czytało się lekko, szybko i z przymrużeniem oka - dziś nie spotyka się już takich objawów bezinteresownej pomocy.

 Dziurka przemeblowała mi salon przed Sylwestrowymi tańcami - taka mocarna kobieta!

 Uparłam się zrobić koreczki na Sylwestra - nie jadłam ich wiele lat!

Pierwsze dni Nowego Roku spędziliśmy niespodziewanie w górach, ale o tym może kiedy indziej (tu nad Jeziorem Żywieckim).

piątek, 27 grudnia 2013

To nie ja

Kiedy się idzie na proszony świąteczny obiadek w wytwornym towarzystwie, należy założyć futro i najnowsze pseudo bryczesy (to co, że nabyte przez kompletny przypadek). Do tego koniecznie szlachetną biel koszuli (pomięta  przez pasy, prasowana była) i ceramiczny naszyjnik od Mikołaja wypada założyć, żeby się cieszył. Tiary pod ręką nie miałam, poprzestałam na opasce i oto ja-nie ja, czyli mocno inna niż zawsze. 






... i po


                                                             Czekając na "po wieczerzy":


                                                Ależ ten Mikołaj domyślny - wiedział co kupić:

 
  Moc uciesznych życzeń:


 


                                                                     Goście, goście:


                                                                     Relaksu to czas...



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczne migawki

Nasze przygotowania do świąt nigdy nie miały charakteru szaleńczej bieganiny. Spokojnie pijemy kawę w łóżku, wychodzimy na długi spacer z psem, a potem zabieramy się do niespiesznej pracy. 
Na początku mały rozgardiasz ze świątecznymi ozdobami:





Tegoroczny zakup Maćka...:


... który tradycyjnie pochorował się na święta i nie mógł zaśpiewać pastorałki na jarmarku świątecznym, który miał miejsce w niedzielę na głównym placu naszego miasteczka.


 Za to dzielnie pomagał ubierać choinkę:





a potem mama wymyślała mu coraz to inne zajęcia, żeby nie nudził się w domu:




Mąż ambitnie zabrał się do gołąbków z pęczakiem i grzybami:





A ja? Posiedziałam sobie pod choinką ;-)



 Zrobiłam kilka stroików:





I zakradłam się pod okno, aby sfotografować nasze drzwi - tak bardzo je lubię!


niedziela, 15 grudnia 2013

Szarość dni

Gdyby nie popołudniowe umówione spotkanie, pewnie nie wygrzebałabym się dziś z pieleszy. Ciężkie nam nastały dni, ciężkie dla psychiki gdy słońca brak i innych promyków też. Zwykle ubieram się pod nastrój, tym razem nie mogło być inaczej.








środa, 11 grudnia 2013

Zabawa choinkowa

Jestem, jestem, orkan Ksawery nie wywiał mnie w nieznanym kierunku. Kiedy już miał się ku uciszeniu, czyli w sobotę, udało się do nas dotrzeć kuzynkom Maćka, które zaprosiliśmy do "zabawy choinkowej". Ten dzień był chyba jakiś pechowy, bo tylko jednej pracowitej mróweczce udało się dokończyć dzieło.













sobota, 7 grudnia 2013

Ups and downs

Z pozdrowieniami dla jasnoskórej Emeli (nie Whoopi!)
Widzieliście "Powrót do Garden State"? Nie? To polecam, ale tylko tym, którzy nie oczekują sensacji i zwrotów akcji, a szukają sensu w pozornym nieładzie i dziwaczności. Pierwsza piosenka pochodzi z tego właśnie filmu.