wtorek, 26 sierpnia 2014

U Dziurki / At Dziurka's

Godzina piętnasta w sobotę, ulice jakby wymarłe w tym małym miasteczku. Jedynie kierowcy trąbili z zainteresowaniem na widok dwóch pannic fotografujących się na środku chodnika. Nieco później otrzymałam jedną propozycję podwiezienia, jedną randki, a rodzony brat nie poznał mnie na ulicy. Tak działa moje kimonko!

At 3 p.m. the town was almost empty, only some drivers sounded the horns at the sight of us taking photos on the pavement. Later I was given one offer of a lift, one of a date and my brother didn't recognise me in the street! That must be the power of the kimono-like-top!






kimono - F&F

Pozdrowienia dla Dziurki, u której gościłam w miniony weekend:


niedziela, 24 sierpnia 2014

Prasując / While ironing

 Kiedy sobie prasuję stosy zaległego prania, włączam komputer stojący w tym samym pokoju i urządzam przegląd internetu w poszukiwaniu muzyki dla mnie. Przy okazji zerkam na teledyski, możecie więc sobie wyobrazić ile trwa prasowanie w moim wykonaniu!
Niedawno natknęłam się na tę piosenkę i od razu moją uwagę zwróciła swoją fryzurą i strojem młoda wykonawczyni Chloe.

When I do ironing of a pile of laundry, I turn on the computer standing in the same room and I browse through some music, seeking songs for myself. I also watch the clips , so you can imagine how long the ironing lasts!
And below there is a young performer whose song, hairstyle and clothes I like very much.

 


muzu.tv

thelineofbestfit.com

wunderl-fotografie.de

dailymail.com.uk


Krótko i miło / Short and nice

Jest we mnie sporo emocji, ale postaram się napisać krótki post, jak zazwyczaj robię.
Właściwie tematem są moje włosy, ale okazuje się, że jak przez żołądek do serca, tak przez włosy do nowej znajomości.
Kilka dni temu pokombinowałam mocno aby dotrzeć do Magdy z bloga Miło. Zechciała mi poświęcić trochę swojego czasu, a wizyta w jej uroczym domostwie minęła tak szybko, że zdaje się snem.
Magda najpierw mnie obejrzała fachowym okiem, napoiła i nakarmiła (jak się okazało, ciasto upiekła specjalnie na mój przyjazd, no czyż to nie miło?), po czym zabrała na górę w celu nie tylko obcięcia, ale i umalowania, a efekt możecie ocenić poniżej na zdjęciach autorstwa Magdy, której karcące spojrzenie mówiące "Dziewczyno, ty się maluj!" czuję na sobie do dzisiaj.
Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się i spędzimy ze sobą czas tak miło i owocnie! 


I'm still feeling quite excited as a few days ago I've met my first blogger who became my hairdresser.
I spent two wonderful hours with Magda from the blog Miło. She made me a tea, gave a huge piece of chocolate cheesecake and then cut my hair and put a make-up on my face. I usually wear only mascara and I could see that Magda is surprised why I don't help my face at least with some eye shadows.




Pierwszy raz odważyłam się na krótką fryzurę prawie dwa lata temu i myślę, że na mojej głowie już zawsze będzie krótko. Za moim przykładem poszła siostra i koleżanka z pracy, ale od razu zaczęły zapuszczać włosy na nowo, nie czując się komfortowo w takiej długości włosów.
A ja? Jak tylko Magda obcięła moje odrastające pióra, poczułam się bardziej sobą. 
Poniżej przedstawiam kilka moich krótkich fryzur i perypetie z fryzjerami, których już sporo sprawdziłam.


Two years ago I had short hairstyle for the first time and I think I won't let my hair grow because I feel great like this. Below I share some memories of my head changes:

 Z myślą o krótkiej fryzurze nosiłam się już wtedy od jakiegoś czasu, ale moja ówczesna stylistka uparcie twierdziła, że widzi mnie w długich i ... odmówiła mi obcięcia! Myślę, że po prostu bała się podjąć tego zadania.
Pierwsze cięcie wykonała młoda fryzjerka, do której potem wielokrotnie wracałam, ale nigdy nie byłam tak zadowolona, jak za pierwszym razem. Kiedy podczas fazy zapuszczania przerzedziła mi włosy degażówkami i uczyniła je smętnymi (nawet koleżanka to zauważyła), nasze drogi się rozeszły.
Myślę, że to cięcie jest podobne do fryzury zrobionej mi przez Magdę, (chociaż "diabeł tkwi w szczegółach"), nic więc dziwnego, że tak dobrze się teraz czuję.



Fryzura sama w sobie ładna, ale wizytę u stylisty rodzaju męskiego wspominam do dziś jako koszmar. Już w progu omiótł mnie wzgardliwym spojrzeniem, a w trakcie cięcia prawie się nie odzywał, jakby obrażony. Co z tego, że zapytał, czy prostuję włosy ( a nie robię tego), skoro obciął mnie tak, że musiałabym codziennie walczyć z prostownicą. Na moje obawy, czy włosy nie będę mi sterczeć tuż przy uchu, wziął maszynkę i mi je wygolił! Tłumaczę sobie, że koniecznie chciał mnie odstraszyć jako potencjalną stałą klientkę, co też mu się świetnie udało. A dwa tygodnie później już jechałam do innej fryzjerki.

Ta inna fryzjerka przyjmowała w mieście odległym o 70km, więc korzystałam z jej usług tylko jeśli wybieraliśmy się tam na zakupy. Miała dryg do krótkich fryzur i lubiła je wykonywać. Niestety, z czasem zajmowała się moją głową coraz szybciej i niedbale, nie wychodziłam już z jej salonu tak uśmiechnięta jak wcześniej. Moja opinię podzielały moje koleżanki - jej klientki od czasów niepamiętnych. Któregoś razu wybrałam się do niej ze znacznie zapuszczonymi piórami, zwłaszcza grzywką, pragnąc fryzury, którą podpatrzyłam na blogu Magdy. Pokazałam fryzjerce w internecie film z wymarzoną fryzurą, ale ona zerknęła na niego przelotnie i stwierdziła, że już wie co robić i za chwilę dokona tego, o czym marzyłam. Uważam, że zmarnowała miesiące mojego zapuszczania włosów, zmasakrowała mi grzywkę. Smutno mi trochę było, bo włosy rosną mi bardzo powoli, ale szybko przeszłam do porządku dziennego nad niepochlebnymi opiniami bliskich o mojej nowej głowie. Oczywiście kolejny fryzjer na liście skreślony. Jeszcze wielu ich "przerobiłam" bez większego zachwytu, przede wszystkim włosy po wizycie u nich nie chciały się nawet układać.
 A Magda, niestety, mieszka jeszcze dalej niż 70km, znacznie dalej...



piątek, 22 sierpnia 2014

Nie cierpię marynarek / I hate jackets

Nie dla mnie kostiumy i garsonki, a już do poduszek w ramionach żywię szczerą nienawiść. Moją jedyną długą czarną marynarę przypaliłam w prasowaniu gdzieś na wiosnę i muszę przyznać, że wcale się nie zmartwiłam. Wolę sweterki i dzianinowe wytwory marynarkopodobne. Tę poniżej mam zamiar nosić aż do zdarcia, także często będzie się pewnie pojawiać na blogu.

I hate stiff jackets, especially with padded shoulders, and I prefer soft ones or cardigans. 

jacket - M&S






hand made by Dziurka

Wojas

wtorek, 19 sierpnia 2014

II festyn rodzinny / 2nd Family Garden Party

Pamiętacie I Festyn Rodzinny zorganizowany przez moje bratanice i siostrzenice? W tym roku odbyła się kolejna jego edycja, ale już w nieco innej formie i pod nazwą Festiwal Piosenki Bunia. Było kolorowo, śpiewnie, tanecznie i śmiesznie. A gości się zeszło i zjechało chyba dwukrotnie więcej niż ostatnio. Spędziliśmy wspaniałe popołudnie i nawet pogoda dopisała tym razem.
Festyn odbył się w lipcu i zdjęcia już dawno podszykowałam do publikacji, ale zupełnie o nich zapomniałam.

Do you remember 1st Family Garden Party? This year all my nieces also organised such an event and we spent a lovely afternoon singing, dancing, eating and havin much fun. There were twice as many quests as last year and even the weather was nicer.








Pierwsza nagroda w loterii fantowej:
 The first prize in the raffle:






Niektórzy goście przyjechali z daleka specjalnie na tę uroczystość:
Some guests came from afar to take part int he event:


Jak widać, też się bawiłam, nie tylko robiłam zdjęcia. Tu biorę udział w konkursie na największą bańkę mydlaną:

And I didn't only take photos, I also had much fun, for example taking part in the contest for blowing the biggest soap-bubble:


niedziela, 17 sierpnia 2014

Szaro / Grey

Co prawda dzięki tym deszczom i przebłyskom słońca obserwujemy ostatnio codziennie tęczę, ale kolorowo nie jest. Znacie takie doły, co to łapią z niczego i znienacka? Mnie taki dorwał. Niby wszystko ok, ale jakaś zmora mnie dusi.
 A zdjęcia jeszcze sprzed naszych górskich wojaży.

We've got a mix of rain and sunshine and we watch at least one rainbow everyday. Unfortunately, they don't make my life colourful. I'm feeling quite miserable lately and the worst thing is I don't know why.
The pictures had been taken before we went to the mountains.





sobota, 16 sierpnia 2014

Czerwone trzewiki / New red shoes

Że też nagły spadek temperatury o połowę potrafi popsuć człowiekowi humor aż tak! Dodać deszcze i już czujemy powiew jesieni. Nie poprawiły mi humoru nawet czerwone mokasyny z miękkiej skórki, przecenione o połowę, a to już prawie tragedia.
Pal licho pogodę, mam do Was sprawę, dziewczyny (i być może chłopcy). Minęły już trzy lata mojej zabawy w bloga. Nie będę podawać danych statystycznych mojej "popularności", bo też blog założyłam właściwie dla siebie i swoich bliskich. Nie szukałam uwagi wśród Was, nie rozsiewałam zachęcających komentarzy, a mimo to jest Was spora gromadka. Skoro tu zaglądacie, to mam nadzieję, że z przyjemnością, ale być może macie jakieś oczekiwania względem mojej "twórczości"? Proszę o szczerą krytykę i rady, bo mimo, że blog ma służyć przede wszystkim mnie samej, to chciałabym zatrzymać Waszą uwagę, wszak każdy Wasz komentarz to fajna motywacja!

The weather here became awful, just like in autumn. Hence my mood is lousy and even my new leather moccasins don't help.
It's been 3 years since I started this blog. For myself and the closest friends. With time I gained you, dear followers, so I will be glad to keep your attention by improving my work. Would you like me to change anything in running this blog? I'll be happy to do this for you, I'm waiting for your suggestions.