czwartek, 18 września 2014

Stroje weekendowe / The weekend outfits

Sobota:
 Jak już wiecie, byłam tak ubrana na Jarmarku Franciszkańskim.

Saturday:
As you already know, I was wearing the outfit while having fun at a fair.

top - sh / skirt - Camaieu / shoes - Lidl
 Niedziela:
A o tym, dokąd pojechałam ubrana w ten strój, napiszę wkrótce.

  Sunday:
And some other time I will write about the occasion on which I put on the below clothes.

jacket - local shop / dress - sh / boots - TkMaxx



środa, 17 września 2014

Paczka z Tchibo dotarła

Dokładnie tydzień po złożeniu zamówienia. A oto co zamówiłam i w jakim stopniu jestem z zakupów zadowolona. Przypominam, że zakupiłam rozmiar 36/38 nosząc zazwyczaj 38/40.
Zdjęcie realne skonfrontowane z tymi katalogowymi być może wypadają słabo, ale trzeba się przekonać na własne oczy, jak dane ubranie prezentuje się na sylwetce, bo wygląda zupełnie inaczej rozłożone na płasko.


Mój główny zakup to ta kurtka, zaświeciły mi się na jej widok oczy, bo chociaż pikowanek widziałam sporo, ta akurat bardzo mi się spodobała. Modliłam się w duchu o dostatecznie długi rękaw, bo z tym zawsze mam problemy. Rękaw wymodliłam i rozmiar też się zgadza. Ubranie zyskuje dopiero na sylwetce. Spodziewałam się trochę cieplejszej kurtki, a okazała się na tyle cienka, że mogę ją zakładać już teraz na rower w chłodne poranki. W październiku z cieplejszą warstwą pod spodem też da radę. Oceniam na 9 w skali do 10.



Sweter już na zdjęciu wydawał mi się niezbyt gruby, chociaż opisano go jako ciepły ze względu na zawartość wełny. Ponoszę to sprawdzę, ale póki co, nie chciałam grubego kardiganu, bo chcę go zmieścić pod zimową kurtką. Pozaginany wygląda nieszczególnie, ale gdy się odkształci, to nie mogę mu nic zarzucić. Również lepiej wygląda na ciele. Ocena 9.5/10




Jak widać, naszło mnie na czapki. Cienkiej potrzebowałam na jesienne pedałowanie do pracy, a grubsza zauroczyła mnie kolorami. Porównując ceny, ta różowa była o wiele lepszym zakupem. Ta granatowa niczym mnie nie zachwyciła. Ot, cienki poliakryl nie wart swojej ceny. Różowa ładnie ożywia twarz i jest przyjemna w dotyku, mimo że dzianina ma identyczny skład jak granatowa. Granatowa 5/10, różowy komplet 9.5/10.
Aha, kupiłam też bordowe dżinsy, ale jak się okazuje, w przypadku spodni trzeba raczej kupować swój rozmiar. Te przysłane wyglądają na faktyczne 36 i nawet nie będę się próbować w nie wbić, oddam do sklepu przy najbliższej okazji. 
Jeśli kolekcja nadal będzie wtedy w obiegu, nie omieszkam przymierzyć a może i kupić tego i owego, bo jestem z zakupów naprawdę zadowolona, tylko portfel strasznie schudł i piszczy.

poniedziałek, 15 września 2014

Sobota / The Saturday

Rankiem zastałam taką oto biżuterię na naszej bramie.
  The necklace I saw first in the morning. Just on our gate.


 W lesie było tego znacznie więcej, i to nie z uroczymi kropelkami, ale z bojowymi pająkami. Co krok natykaliśmy się na te pułapki, aż dla Maćka ta wyprawa stała się horrorem.


  There were some webs in the forest too, but this time with no lovely drops but brave spiders. Maciek was really scared!



 I jak na złość grzybów nazbieraliśmy tyle co na lekarstwo. Najwyraźniej wielu wstało znacznie wcześniej od nas...


 And we didn't pick many mushrooms, apparently someone had been faster.




 Po południu poprawiliśmy sobie humor na Jarmarku Franciszkańskim. Właściwie to ja sobie poprawiłam, bo mąż prowadził ;-)
 In the afternoon we spent some nice moments at a fair.




W domu została kolejna plastikowa rekonwalescentka. 
 And our poor puppy stayed at home, quite sick after sterilization.

Biedulka, obraziła się na mnie i długo po zabiegu siadała do mnie tyłem gdy oferowałam jej jedzenie lub picie.
 Every time I offered her something to drink or eat, she sat like this. She was offended with me!

 
  Tego dnia dostarczono mi pierwszą porcję wina z dzikiej róży. Zbiór owoców - ja, produkcja - bratanek. Już mi niestraszne długie i chłodne jesienne wieczory.
 I tym pozytywnym akcentem kończę relację z naszej soboty.
On this day I was given the first part of the wild rose wine. I'd picked the fruit and my nephew had made the wine for me. I'm not afraid of long and cold autumn evenings anymore!

niedziela, 14 września 2014

Zamiast napadu na Lidl -Tchibo

W przeddzień planowanego napadu na Lidl i zakupu kilku rzeczy, o których pisałam dwa posty wcześniej, rzuciła mi się w oczy reklama nowej kolekcji Tchibo.
Produkty tej firmy znam, ale nieszczególnie. Zawsze zachwalała je koleżanka Izolda, ale jakoś nie popędziłam wykupić całego asortymentu. Więcej rzeczy stamtąd posiada mój mąż i na ich jakość nie możemy narzekać. Oczywiście ceny o wiele wyższe niż w Lidlu, a to z pewnością nie zachęca, ale myślę, że wchodzę w fazę "lepiej drożej a mniej". Co nie znaczy, że porzucę lumpeksy na rzecz pioruńsko drogich projektantów X.
Obecna kolekcja Tchibo szalenie mi się spodobała, właściwie mogłabym kupić wszystko. Wrzuciłam do koszyka kilka rzeczy dopiero po zaznajomieniu się z zasadami zwrotów. Stwierdziłam, że niczym nie ryzykuję, bo mam aż miesiąc na zwrócenie ubrań, i to nie tylko pocztą, ale w każdym sklepie stacjonarnym.
Paczka z Tchibo już do mnie wyruszyła z Niemiec, ma 2-4 dni na dotarcie. Dodam, że zanim poklikałam w sklepie internetowym, miałam okazję zajrzeć do stacjonarnego w Porcie Łódź, ale rozczarowałam się, bo nie wiedziałam, że tam kolekcja dotrze później. Zatem kto chce koniecznie zdobyć upragnione ubranie z Tchibo, powinien najpierw zakupić internetowo i ewentualnie zwrócić. Zdarza się bowiem często, że i w Tchibo wszystko lepiej wygląda na zdjęciu niż w realu, mimo tej chwalonej jakości.
A jak już jestem w temacie rzeczywistości, to ponczo w kratę z Lidla było zbyt cienkie i byle jak obszyte, stąd nie zagościło w mojej szafie, mimo że po pracy zastałam jeszcze w koszach jedną ostatnią sztukę. O reszcie wspomnianych rzeczy mogłam zapomnieć, ale  i tak nie byłam pewna, czy je kupię w obliczu zakupowego szaleństwa w sklepie internetowym Tchibo.
Poniżej kilka moich ulubionych zestawów, ale żaden nie zachwycił mnie aż tak, aby kupić go w całości:







piątek, 12 września 2014

Moje uniformy II / My work outfits II

Moja twarz wygląda znacznie lepiej, prawda? Przestawiłam się na tryb pracowniczy i działam całkiem poprawnie. Bywa, że popołudniowa drzemka jest jednak potrzebna. Wraz z powrotem sił witalnych wróciła też chęć ładnego ubierania się.

My face looks better now, doesn't it? I've managed to chamge my habits back to "the working procedure" but I still need some naps in the afternoons. As I'm rested, my need for a nice everyday look is back.

dress - Pretty Girl / cardigan - C&A / shoes - sh
 top - handmade / jacket - M&S/ shoes - Wojas / pants - F&F
 jacket - Troll / top, shoes - sh / pants - Lidl
 top - via Allegro / pants - Lidl / shoes - Deichmann
 jacket - M&S / pants - Tom Tailor (Tk Maxx) / shoes - local shop

 Ostatnio na mojej szyi gościły:

poniedziałek, 8 września 2014

Do Lidla marsz!

Dziewczyny, w czwartek będzie można zaopatrzyć się w Lidlu w podstawę garderoby, czyli proste sweterki, bawełniane podkoszulki czy też bluzki, botki, kolorowe dżinsy, pikowane kamizelki. Znajdziecie też coś dla swojego mężczyzny. 
Mnie osobiście interesują te proste bluzki ze względu na mój ulubiony dekolt -łódkę :


Łakomym okiem łypię na ponczo, ale chciałabym to kraciaste, żadne inne:


 Przyjrzę się też rurkom, chociaż zdaje się, że mam wystarczającą ilość spodni w swojej szafie:


Po więcej z oferty zajrzyjcie sobie tutaj. A ja dam znać, czy udało mi się znaleźć kogoś, kto by mi te rzeczy kupił z rana, ponieważ później pozostanie po nich tylko zapach...

niedziela, 7 września 2014

Dla domu / For the house

Jak wiadomo, zakupy potrafią znacznie poprawić humor kobiecie, szczególnie te ubraniowe. Czasem jednak wywołują też ogromne wyrzuty sumienia, zwłaszcza jeśli się nadszarpnęło znacznie budżet domowy. Dlatego bezpieczniej jest kupować "rzeczy do domu", bo w razie jakichkolwiek pretensji ze strony męża można zakrzyknąć "Ależ to dla domu, nie dla mnie!". I należy mieć nadzieję, że mąż się nie spostrzeże, że bez tych wszystkich bibelotów da się żyć i dom się nie zawali.
Jako Kompletna Gadżeciara cieszę się równie mocno z nowej bluzki jak i glinianej figurki. Ostatnio zajrzałam na stronę DaWanda i mówię Wam - nie róbcie tego, jeśli należycie do Kompletnych Gadżeciar, to niebezpieczne. Zwłaszcza, że niektóre ceny zwalają z nóg i możecie stanąć przed tragicznym dylematem - mięso na obiad do końca miesiąca czy ten śliczny kolorowy napis na ścianę?
 Drobiazgi, które pojawiły się ostatnio w moim domu, wyszukałam głównie na Allegro - to jednak tańsze źródło radości dla Gadżeciary.