środa, 20 lutego 2013

Umowa

Mamy ferie i chociaż śniegu jak na lekarstwo, zawsze pozostaje lodowisko. Problem w tym, jak namówić niecierpliwego siedmiolatka do nauki jazdy na łyżwach. Ba, jak namówić go do nauki czegokolwiek! Wstyd przyznać, ale nawet na rowerze nie potrafi jeździć, drugi już z kolei pojazd zarasta kurzem.  Nowe łyżwy od taty to też żadna motywacja.

Miłością Maćka jest konstruowanie wszystkiego z wszystkiego, a zwłaszcza z klocków lego, nad którymi usiłuję zapanować tak, aby zestawy nie mieszały się. Od dawna już mały marzył o pociągu z lego, a ostatnimi czasy namiętnie ogląda ten filmik:


Do tej pory zabawka była poza jego zasięgiem finansowym, a właściwie poza zasięgiem mojego rozsądku, ale oświeciła mnie pewna myśl. Maciek dostał warunek - nauczy się do dnia swoich urodzin (kwiecień) jeździć na łyżwach i rowerze, a będzie mógł oszczędności ze skarbonki (z małą dopłatą od rodziców) przeznaczyć na wymarzone klocki.
Jak do tej pory, Maciek dotrzymuje umowy.
Pierwsza lekcja łyżew:


Trzecia lekcja łyżew:





7 komentarzy:

  1. Na rowerze potrafię i nawet bardzo lubię jeździć, a jak nauczę się jeździć na łyżwach to co byście mi kupili? Czekam na propozycje ... Pozdrawiam - przekupna przyjaciółeczka :)
    Brawo dla Maćka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci coś kupić, czemu nie, ale do kiedy się nauczysz? No? Do kiedy dasz radę?

      Usuń
  2. To nie umowa, ale prawie szantaż:)) I też stosuję takie metody:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szantaż, powiadasz? Najważniejsze, że działa! :-D

      Usuń
  3. Ja na łyżwach nie umiem, a na rowerze to nawet się nie przyznam, kiedy się nauczyłam, bo to już pod ułomność podchodzi ;) za to w te same wakacje, kiedy opanowałam dwa kółka, śmigałam już po kilkadziesiąt km dziennie.
    Tak samo z pływaniem - na nauce mi nie szlo (od biedy z deską), a nauczyłam sie w koncu sama w któreś wakacje, bo stwierdziłam, ze fajnie by było ;)
    Młody musi sam załapać, jaka z tego może mieć frajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciii, ja też na łyżwach nie umiem... Rower i pływanie załapałam sama i szybko. Maciek jest bardzo niecierpliwy, chciał od razu umieć, a kiedy już załapał, namawia mnie na łyżwy codziennie i widać, że go to teraz cieszy.

      Usuń
  4. ja do dzisiaj pamiętam kiedy nauczyłam się jeździć na rowerze.
    z kolei właśnie pływać nauczyłam się dopiero na studiach. i okazało się to być banalnie proste.

    za to co roku- obiecuję sobie, że wyciągnę z szafy moje cudnie piękne żółte rolki....
    i tak obiecuję sobie od liceum, i nic, rolki nadal w szafie.

    to może i mnie czymś zaszantażujesz?

    OdpowiedzUsuń