wtorek, 21 lutego 2012

Tymczasem za oceanem...

Podobno wiosna idzie, tak niektórzy twierdzą, a ja tam jej nie czuję, nie widzę, tylko słyszę w kocich miłosnych jazgotach za oknem, i tyle. Ku pokrzepieniu swego serca, a może ku uciszeniu łkającej zazdrości, zamieszczam feryjne zdjęcia bratanka mego, co to go pakowaliśmy zbiorowo na ferie. Wrócił cały i zdrowy, a ja sobie pozwoliłam wybrać kilka jego zdjęć do publikacji. A więc obecnie w Rio de Janeiro pogoda prezentuje się inaczej niż u nas :-D:








7 komentarzy:

  1. Ale się znęcasz nad nami biednymi w śniegach zakopanymi :))

    OdpowiedzUsuń
  2. zawiesiłam się gdzieś w połowie i poszłam tą drogą z palmami po obu stronach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak pięknie i jak ciepło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja bym tak chciała do meksyku!
    ostatnio mam meksyk włosowy na głowie, bo nie mam kiedy do fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  5. też się przyznam - zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń