sobota, 8 grudnia 2012

Moje drugie dziecko

Zima przyszła, hu ha. Jako człowiek nie znający przyjemności zasiadania za kierownicą czterech kółek nie mam nic przeciwko śniegowi i odrobinie mrozu. Ale tylko odrobinie, bo boję się o swoje "dziecko".
To starsze raźno maszeruje po skrzypiącym śniegu, nie przejmując się świeżą, wczorajszą "furtką" w górnym uzębieniu, ale to młodsze ma poważny problem. W nocy musiałam do niego wstawać, a dziś przykrywałam w trosce o to, aby nie zmarzło.
Myślę, że czas na sprostowanie zabawnej pomyłki i przedstawienie mojego "drugiego dziecka", kilkumiesięcznego i spędzającego mi sen z powiek bardziej niż to starsze, niemal siedmioletnie. To nasz domek, który staramy się zbudować jak najszybciej, a ja oczywiście nie mogę doczekać się tej chwili, kiedy można już wybierać meble i bibeloty. Póki co, ostry mróz minionej nocy kazał mi się martwić o niewyschnięte jeszcze tynki i zakroić akcję poszukiwania piecyków gazowych do chociażby minimalnego podniesienia temperatury wewnątrz murów. Stąd moje nocne czuwanie nad starymi, zdezelowanymi piecykami, które potrafią zgasić płomień i dalej snuć sobie gaz.



20 komentarzy:

  1. O, a ja dalam sie nabrac, myslalam,ze zostaniesz mamą i gratulowalam jako jedna z pierwszych;)) ha ha,spryciara z Ciebie;) Domek macie sliczny,ale fakt, trzeba dbac, zeby wilgoc nie zagoscila w murach. Sama mam juz na szczescie budowę za sobą;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie chciałam wprowadzić Was w błąd, tak wyszło. Jeśli zdecyduję się na drugie dziecko (albo samo się przydarzy), to będziesz pierwszą blogerką, która się o tym dowie :-)

      Usuń
  2. Domek rośnie pięknie:))))a synek ma ślicznie zarumienione policzki:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale własny domek - rzecz bezcenna ;) Ja jeszcze do tego nie dojrzałam, przy wszystkich jego niedogodnościach nadal lubię mieszkać w mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczyło nam 7 lat w niedużym miasteczku, żeby stwierdzić, że w blokach nie ma miejsca na intymność, stąd nie wyobrażaliśmy sobie zostać tam dłużej. Ale co prawda to prawda - bloki to szalenie beztroskie miejsce w kwestii opieki nad własnym gniazdkiem.

      Usuń
  4. Piękny domek :) powodzenia w urządzaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkie Twoje dzieci pięknie się prezentują:D siedmioletnie ma fajne rumiane poliki - mój synuś też takie miał od mrozu:))) a domek śliczny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko syn miał takie poliki, żebyś widziała moje! I nos przecudnej barwy ;-)Domek nie taki śliczny jak bym chciała, ale wewnątrz będzie lepiej, mam nadzieję.

      Usuń
  6. Ooo! jaka piękna dzidzia!! no no!
    ;))
    Ty to potrafisz człowieka w błąd wprowadzić, oj potrafisz! :)
    Bardzo fajny domek, życzę mu udanej pielęgnacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się ten talent do oszustw ;-)Dziękuję za życzenia.

      Usuń
  7. ależ ładną zimę macie!
    a maciek wręcz robi za bałwanka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało brakowało, a ja też zamieniłabym się w bałwanka. Takiego z soplem u nosa.

      Usuń
  8. grumpygreenmonkey wieki mnie u ciebie nie było!!!!!!!pozdrawiam zimowo!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że jesteś z powrotem! Każdy komentarz mile widziany, nawet gdyby Ci się zebrało na krytykę :-)

      Usuń
  9. :) nie wiem co by to mogło być????

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie prezentuje sie domek :)

    OdpowiedzUsuń