poniedziałek, 4 listopada 2013

Trzy miesiące

Tyle dokładnie jest z nami Lula i przez ten czas zmieniła się diametralnie. Czy wyładniała, to kwestia sporna, bo mąż twierdzi, że jak najbardziej, a ja wolałam tamto małe, łyse, uszate stworzonko. W każdym razie spojrzenie zostało bez zmian.
Miała być psem podwórkowym, a zagnieździła się na stałe pod naszym dachem. Miała pilnować domu, a szczeka tylko na koty, konie i odkurzacz. Miała być mała, ale urosło jej się trochę więcej i musimy odstąpić jej budę innemu psu.

Chce być wszędzie tam, gdzie my, nawet jeśli wiąże się to ze strachem przed wysokością. 

 Nie przepada za jazdą samochodem, no ale jeśli wziąć ją na kolanka, to bardzo chętnie.

 W lesie też już z nami była, w okresie uśpienia kleszczy (ale znów się pobudziły przez tę pogodę).

Czasem stara się pomagać, np. "nosząc" drewno na opał.

Pierwszorzędnie łapie też muchy i jest bardzo zawiedziona, że nie latają już po pierwszym pacnięciu (tu czeka na ich zmartwychwstanie).
 
Obecnie jest na etapie gubienia zębów i sierści, obie sprawy niezbyt przyjemne. Na razie ma na sumieniu cztery pary kapci i jedną parę obuwia sportowego, a dom można odkurzać bez przerwy.

27 komentarzy:

  1. Właśnie za to kochamy nasze psiaki:))))Wasza Lula jest śliczna:))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, za to rozrabianie i przepraszające spojrzenia!

      Usuń
  2. Boże, Wasz psiaczek jest do zacałowania, kochana mordusia, mądre, figlarne oczęta. Szkoda, że nie mogę obecnie mieć pieska... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest mój pierwszy własny pies i teraz żałuję wszystkich, którzy nie mogą mieć takiego fajnego sierściucha :-(

      Usuń
  3. Ale urocza i fajnie, że taka rodzinna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzinna jak każda kobieta ;-)

      Usuń
    2. No właśnie nie każda jest. U mnie w domu (oprócz psów) są dwa kocury kastraty i jedna kotka. I ta czarna kotka jest najdzikszym i najbardziej agresywnym zwierzęciem z całej naszej menażerii. Potrafi nawet mścić się za wygonienie z pokoju i rzucać z pazurami na nogi;)

      Usuń
    3. W takim razie to diabeł wcielony! Nawet kolor się zgadza! ;-)

      Usuń
  4. Cudowny psiak:) Moja psica też miała być mała, a wyrosła na wielkopsa;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam Cię do Liebster Award, taki łańcuszek ale z fajnym uzasadnieniem;)
    Więcej informacji tutaj: http://pannalila.blogspot.com/2013/11/trzy-lata-blogowania.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Pies jest potrzebny człowiekowi. Nie pozwoli na dłuższe siedzenie w przygnębieniu, czy pielęgnowanie ponurych nastrojów. Czy będziesz próbowała ją trochę tresować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar jakoś ją "ułożyć", co na razie idzie opornie.

      Usuń
  7. uroda nie ma znaczenia! świetny psiak:)) a na zimę super ogrzewacz nóg:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nóg? Ależ skąd! Ona chce ogrzewać nam brzuszki!

      Usuń
  8. uroczy psiak, z nim to raczej nigdy nie będzie nudno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie jest nudno. Każdego dnia po powrocie z pracy zastanawiam się, co zniszczonego zastanę w domu. Ostatnio podskubuje palmę i kopie sobie w doniczce.

      Usuń
  9. Wyładniała.
    I bardzo urosła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie koniec jej rośnięcia! Skoro wyładniała i bardziej ją akceptujesz, to podrzucę Ci wyjeżdżając w przyszłe wakacje :-D

      Usuń
  10. Mam kota więc stanowczo odmawiam. Nie będzie mi stresowała kici pięknisi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak przegoniła Twoją kicię parę razy w tę i z powrotem, to nie zaszkodziłoby jej stracić trochę kalorii.... Oczywiście o kici mówię!

      Usuń
  11. fajniutka psinka! ma taki fajny pyszczek:) ostatnie zdjęcie moje ulubione:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że stała sie pełnoprawnym członkiem rodziny i dobrze! przepadliście z kretesem, teraz tylko ja kochac z jej wadami ( jak gubiąca się sierść i zęby) ale ile jest z nia radości! Toż to nasza sisotra mniejsza! :)

    OdpowiedzUsuń