poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Swojska dzioucha

Wyprodukowane z krepiny kwiaty były mi potrzebne do wianka, a właściwie do kilku. Chociaż ostatecznie okazały się jeszcze niepotrzebne (uff, mogę je dopracować), bo wystarczyło nam wianków z plastikowych maków.
Dziś moje niecodzienne wydanie, a właściwie nadzwyczajne, bo pierwszy raz w życiu tak się prezentuję. Z racji mojego Arcyważnego Stanowiska przyjdzie mi pewnie jeszcze nie raz produkować kwiatki, wianki i wdziewać je na siebie. Jak mus to mus!




8 komentarzy:

  1. Wyglądasz uroczo:)))))))))))))))))))))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Te łopolskie dziołchy wielkie paradnice kazały se poszyć czerwone spódnice ;)


    Hahaha wygldasz jak szefowa kółka gospodyń wiejskich :):):)
    Uroczo wręcz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło o to, żeby mnie nikt nie poznał ;-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie folklorystycznie. Cudne fotki!

    OdpowiedzUsuń