niedziela, 14 sierpnia 2011

The reddish-brown sadness


Co do fryzury, to jestem zadowolona, ale wiedziałam, że będę się wściekać na grzywkę, która się ‘filcuje’ przy moich niezbyt prostych włosach. Nie chcę jednak używać środków do stylizacji, bo to nie na moje słabiuchne kłaczki, wolę się powściekać. Dużym plusem jest pozbycie się rozjaśnionych i brzydkich końcówek, czyli moich ‘ombre hair’ z przypadku, które w górach dostały ekstra dawkę wiatru i słońca.
Na tych zdjęciach jestem do bólu wyprzedażowo-sieciówkowa, bo chociaż narzekałam na brak nowych nabytków ciuchowych, to krótki wyjazd pozwolił mi się zaopatrzyć w kilka sztuk odzienia, czyli np. poniższej sukienki i kurtki. Jeszcze szłam do kasy z czymś długim na szyję, ale koleżanka uświadomiła mi, że ‘to’ ma kolor srebrny, a nie złoty. Ach ten sokoli wzrok! Brakuje jeszcze jakiegoś paska, ale żaden z posiadanych nie pasował mi do koncepcji.

I’m quite happy about my new haircut, but I’ve got some problems with my fringe, as my hair isn’t completely straight and I don’t want to use any stylization specifics. My hair is weak and I don’t want to damage it. At least I got rid of the destroyed ends that had got an extra portion of wind and sunshine in the mountains.
When I was away, I had an opportunity to buy some new clothes on sales, for example the dress and the jacket. I was also going to buy a pendant, but my fiend made me realize that it was silver, not golden. My poor eyesight! I think I also need some belt for this dress, but I haven’t got any matching one.
dress - F&F


bag - no name



jacket - Troll


Na koniec muszę się pożalić, że znów pożegnałam na długie tygodnie mojego męża, chociaż przyjechał dopiero co. Pocieszam się, że nie my jedni żyjemy w rozłące, oraz że wkrótce będziemy mogli to zakończyć i mieszkać spokojnie w naszym kraju, razem.

I must complain about the financial situation in our country, due to which my husband has to work abroad. Today I told him ‘goodbye’ for a few weeks time, although he had come home only 8 days ago. That is so painful for me and our son. 

10 komentarzy:

  1. piekna sukienka, urocza i słodka...może jeszcze uda mi sie taka upolowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekstualna, sukienki są jeszcze w wersji czarnej w beżowe groszki, ale wyglądają smutno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też sukienka jak najbardziej przypadła do gustu. Czarna czy czerwona - lubię bardzo sukienki w groszki.
    A co do grzywki to ja wole Cię bez niej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny, w tej sukience czuję się parę latek młodsza, więc może warto kupić :-)
    Dziurka, grzywka odrośnie, nie martw się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za przemiły komentarz!:)
    Bardzo podoba mi się Twoja sukienka, niestety nie widziałam jej u siebie w F&F.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z moich włosów grzywka też by się pewnie kręciła, dlatego nią nie ryzykuję :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń