sobota, 17 września 2011

Farewell, dear summer!


Przeczuwam, że dzisiejszy dzień był podarunkiem od lata na jego pożegnanie. Ciepło, rodzinnie i sielankowo – tak u mnie dziś było, a właściwie nie u mnie, tylko na wsi, gdzie chcę mieszkać i mieć w zasięgu ręki wszystkie te miejsca, które przywołują beztroskie, nieświadome wielu spraw dzieciństwo.
Najpierw był spacerek z moimi chłopcami i Fotografem.
I have a feeling that today was a farewell gift from the leaving summer. It was so warm, happy and idyllic! I spent it in the place of my childhood and I hope to settle down there to have everything back around me.
First there was a stroll with my boys and the Photographer.
dress - thrifted, flats - Acord
Przybiegła zdyszana Ania i oznajmiła mi, że niedługo szkolna dyskoteka (!) z okazji Dnia Chłopaka (!) i ona koniecznie potrzebuje ubrań z cekinami, a ja muszę ją ratować i to wszystko kupić. Ania przyszła w swojej własnej stylizacji, którą to Brodaty Wujek nazwał „styl na Litwinkę”.
Ania came to tell me that there is a school disco soon and she desperately needs glamorous clothes. The person obliged to buy them is me, of course. Ania came dressed like this, and that is her own stylization. 
Później mama paliła ziemniaczane łęty. Ten widok, zapach, uwielbiam to! Dlatego powędziłam się trochę bardziej niż trochę, aż mąż nie chciał mnie zabrać do supermarketu. 
Later my mum made fires in the field. I love the sight, the smell, it’s so precious to me! I couldn't resist fooling around in the smoke.

Inne „dzieci” bawiły się w rzut ziemniakiem na odległość, każdy znalazł dla siebie zajęcie, a było nas naprawdę dużo.
Other “kids” played potato throwing. Everybody had something to do and there were many of us.
O zachodzie słońca jedliśmy pieczone ziemniaki, ale wtedy bateria aparatu nie wytrzymała. Te zdjęcia wywołują we mnie dziwne uczucie melancholii i żalu, że jutro już trzeba być dorosłym.
At the sunset we ate potatoes baked in the fire, but the battery was too low to take pictures. When I look at the photos I feel so melancholic and sad, because tomorrow I have to be back an adult.





10 komentarzy:

  1. Przegenialne zdjęcie w dymie (to drugie, gdzie jesteś właściwie własnym cieniem), wow!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcia fantastyczne, też mam takie wspomnienia z końca lata z weekendów, które przed laty spędzałam u dziadków na wsi, oj aż się łza kręci w oku...

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjęcia super; to drugie na tle dymu bajeranckie!
    co to są ziemniaczane łęty?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za pochwałę zdjęć. Pomysły są moje, a wykonanie moje i brata.
    Dziurka, odsyłam do encyklopedii PWN http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3935084 , miastowa kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie niestety było pochmurno:(
    Obserwujemy?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna sukienka, bardzo oryginalny wzór:) Pozdrawiam i zapraszam tez do mnie http://mullanstyle.blogspot.com/ !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa sukienka, a drugie zdjęcie na tle dymu bardzo fajne! Ania przeurocza :D

    Pozdrawiam ciepło, zapraszam,
    Czmiel

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezwykle przyjemne zdjęcia... te z dymami i to pierwsze na tle kapusty najbardziej mi się podobają...! :-)

    OdpowiedzUsuń